RSS
piątek, 21 stycznia 2011
Przeprowadzka :)

Przenoszę się bloggera. Wszystkie moje dotychczasowe wpisy- tamże.

Oto nowy adres: http://millymini.blogspot.com/

Zapraszam!!!

czwartek, 20 stycznia 2011
Dlaczego minimalizm?

Don’t wait until everything is just right. It will never be perfect. There will always be challenges, obstacles and less than perfect conditions.So what?

Get started now. With each step you take, you will grow stronger and stronger, more and more skilled, more and more self-confident and more and more successful.”

Mark Victor Hansen

Przyznaję się bez bicia. Zaliczyłam dwie zakupowe wpadki na allegro, tzn. w ramach poprawy humoru kupiłam kilka rzeczy, a po kilku godzinach od zamówienia  zdałam sobie sprawę, że nie są one mi tak naprawdę do niczego potrzebne, zostały kupione "bo były takie ładne..."  A teraz zamiast cieszyć się z zakupu mam coś w rodzaju kaca-moralniaka. Ale to chyba dobrze, bo przynajmniej zaczęłam zdawać sobie z tego sprawę i jestem bardziej świadoma niż jeszcze kilka miesięcy temu, a to podobno pierwszy klucz do sukcesu.

Piszę tu o tym, bo jak wspomniałam na początku, blog ten nie ma być poradnikiem "jak stać się minimalistą", ale przede wszystkim ma opisywać moją drogę w dążeniu do minimalizmu. Będę więc opisywać i moje sukcesy i porażki.

A w dzisiejszym wpisie tak naprawdę chciałam sobie przypomnieć dlaczego postanowiłam zostać minimalistką. Chcę by ten wpis przypominał mi o tym, oraz by przestrzegał mnie w przyszłości przed takimi wpadkami.

Postanowiłam wybrać minimalizm ponieważ:

  • daje poczucie wolności i kontroli nad własnym życiem, w sensie, że to ja sama świadomie rządzę moimi pieniędzmi i  czasem
  • uwalnia od wyścigu szczurów, bezsensownej konsumpcji i mody na dorównywanie sąsiadom w posiadaniu rzeczy materialnych
  • przypomina, że o wartości człowieka świadczy to kim jest, a nie to, co posiada
  • pozwala skupić się na budowaniu wartościowych związków i relacji z ludzmi naprawdę dla nas ważnymi
  • pozwala skupić się na robieniu w życiu rzeczy, które mają dla nas najważniejsze znaczenie, i które sprawiają, że naprawdę czujemy się szczęśliwi. Mamy czas na hobby, spotkania z wartościowymi ludźmi, odpoczynek, dbanie o zdrowie
  • pozwala uwolnić się od długów
  • pozwala uwolnić się od stresów
  • sprawia, że działam bardziej świadomie w wielu aspektach mojego życia

Keep that in mind !!!

czwartek, 13 stycznia 2011
Minimalistyczna skrzynka pocztowa

Mam minimalistyczną skrzynkę pocztową!!!

Zupełnie pusty e-mail box! Zero wiadomości. Właśnie się z tym uporałam. Nie kasowałam wiadomości wcale od ponad 5 lat, a moja skrzynka była śmietniskiem różności, od reklam i spamu po ważne wiadomości dotyczące pracy. Skasowałam wszystko, a najstarsze wiadomości pochodziły z 2005 r.

Przeglądnęłam wiadomości z kilku ostatnich miesięcy, zgrałam jakieś zdjęcia, które dostałam, ale tylko te, które warte są zatrzymania na komputerze. Inne ważne pliki też zgrałam, a potem całą resztę usunęłam. Zrezygnowałam także z subskrypcji wszystkich stron, które mnie już nie interesują, w tym katalogów wysyłkowych. Jednak zapisałam się na subskrypcję kilku stron o minimalizmie :) Wyczyściłam także foldery robocze i wysłane; nie było w nich nic, co mogłoby mi się przydać w przyszłości.

Od dziś mam także zamiar stosować się do kilku reguł przy korzystaniu ze skrzynki pocztowej, a mianowicie:

  • reklamy oraz przeczytane e-maile kasować od razu
  • otrzymane zdjęcia lub inne pliki od razu przenosić na komputer do odpowiednich katalogów, oczywiście jeśli są tego warte
  • na bieżąco odpowiadać na wiadomości, ale nie otwierać skrzynki pocztowej częściej niż 2 razy dziennie
  • e-maile, które należałoby przchować jakiś czas umieszczać w osobnym katalogu. Katalog ten przeglądać regularnie i usuwać z niego to, co niepotrzebne
  • jeśli dostanę jakieś subskrypcje, które przestaną mnie interesować - likwidować je od razu

Wiele razy czytałam, że minimalizm wciąga. Jak raz zaczniesz to ciężko przestać. I rzeczywiście tak jest też w moim przypadku. Na razie dostrzegam tylko same plusy tej sytuacji!

sobota, 08 stycznia 2011
Komputer minimalistki

In a way, staring into a computer screen is like staring into an eclipse...

It's brilliant and you don't realize the damage until it's too late...

Bruce Sterling

 

W ramach minimalizowania otoczenia zrobiłam porządki w swoim komputerze. Nie było łatwo i trochę czasu to zajęło, ale z pewnością było warto, a efekt mam nadzieję pozostanie na długo.

Mój komputer wyglądał jak śmietnik. Na pulpicie mnóstwo plików, w katalogach do pracy i hobbystycznych bałagan niesamowity, oprócz tego tysiące nieopisanych i nieposegregowanych zdjęć. Posprzątałam to wszystko!


Pulpit: 2 podstawowe ikonki + piękna tapeta z cytatem motywacyjnym

Katalogi: dokładnie przejrzane, niepotrzebne pliki usunięte, reszta posegregowana tematycznie

Zakładki: nieużywane usunięte, reszta podzielona tematycznie

Zdjęcia: opisane, poukładane w odpowiednich katalogach, te z powtarzającymi się kilka razy ujęciami usunięte, zostawione tylko te, do których naprawdę chcę wracać

Dużo jeszcze by opisywać. Stan początkowy był naprawdę tragiczny.

A efekt końcowy? Gdy włączam mój komputer czuję się jakbym wchodziła do czyściutkiego, pachnącego świeżością pomieszczenia, gdzie aż chce się pracować. Uwielbiam to uczucie!

I pomyśleć, że przez połowę swojego życia uważałam, że roztrzepanie i bałaganiarstwo są takie urocze...


poniedziałek, 03 stycznia 2011
Praktyczny wymiar minimalizmu

W tym roku filozofia oraz praktykowanie minimalizmu może okazać się tak naprawdę bardzo pomocne, a nawet niezbędne w życiu moim i mojej rodzinki. Ponieważ niedługo urodzi nam się druga dzidzia, a ja postanowiłam nie pracować do końca sierpnia, ograniczy się nasz budżet domowy a jednocześnie wydatki wzrosną.

Cóż za wspaniała okazja by wypróbować minimalizm w praktyce!

Tym bardziej, że do tej pory poważniejszych problemów z kasą nie było a z mężem nie należeliśmy raczej do tych co liczą każdy grosz. Mnóstwo pieniędzy przeciekło nam przez palce nie wiadomo kiedy. Ale czas dorosnąć i coś z tym zrobić. Razem postanowiliśmy oszczędzać i żyć minimalistycznie by dać sobie poczucie kontroli nad własnymi finansami, uchronić nas i nasze dzieci przed bezmyślnym konsumpcjonizmem, oraz przeznaczyć zarabiane pieniądze na sprawy naprawdę dla nas wartościowe.

Niedługo zabiorę się za sporządzanie budżetu domowego, a tymczasem postanowiłam zrobić listę rzeczy, które pozwolą nam oszczędzić nieco pieniędzy. Jest to lista, która będzie funkcjonować w mojej rodzinie, nie jest na pewno wyczerpująca, ale może posłuży także komuś innemu, kto też zastanawia się jak wydawać mniej.

Jak oszczędzać?

 

  • kupować kosmetyki w rodzinnych opakowaniach: szampony, żele pod prysznic, mydło w płynie

  • robić chemię czyszczącą samemu w domu; ocet, soda oczyszczona

  • sałatki i kanapki własnej roboty do pracy dla męża

  • przerabiać stare ciuchy za pomocą pasmanterii, guzików, dodatków itp.

  • ciuchy dla dzieci w secondhandach lub allegro- tylko w ilościach naprawdę potrzebnych

  • wykorzystywać kosmetyki do końca, np. rozcinać tubki z podkładem czy balsamem

  • mrozić niewykorzystaną żywność, np. zupy, i ponowne ją wykorzystywać

  • nie używać słoiczków dla niemowląt na co dzień, ale przyrządzać jedzenie z warzyw i mrożonek

  • sprzedawać używane a niepotrzebne rzeczy na allegro

  • chodzić do sklepów tylko z listą zakupów

  • kupować warzywa i owoce na targu

  • kupować soczewki kontaktowe w necie w większych ilościach

  • wyłączać z prądu wszelkie urządzenia w stanie czuwania (stand-by)

  • gotować zawsze tylko tyle wody ile jest potrzebne, zawsze przykrywać naczynie z wodą

  • brać prysznic zamiast kąpieli

  • zmywarkę włączać nie częściej niż raz dziennie (ustawiać oszczędny program)

  • pralkę włączać tylko pełną

  • nie kupować słodyczy, piec w domu szybkie ciasta i muffiny, tak by było dla nas i dla męża do pracy

  • zawsze gdy jest ciepło brać ze sobą z domu bidon z wodą mineralną lub kompotem

  • gasic niepotrzebne światła w domu

  • wyłączać piekarnik 5-10 min przed planowanym zakończeniem pieczenia

  • zamienić internet na tańszy a szybszy

  • z gazet i magazynów kupować tylko Zwierciadło

  • nie kupować filmów DVD

  • pieluchy, mokre chusteczki, podpaski kupować w sklepie internetowym Belli

  • prezenty dla dzieci tylko i wyłącznie z jakiejś okazji

  • drukować zawsze dwustronnie

  • wyznaczyć specjalne miejsce na rachunki i planowo je płacić

czwartek, 30 grudnia 2010
This is my symphony.

“To live content with small means;
to seek elegance rather than luxury, and refinement rather than fashion;
to be worthy, not respectable, and wealthy, not rich;
to listen to stars and birds, babes and sages, with open heart;
to study hard;
to think quietly, act frankly, talk gently, await occasions, hurry never;
in a word, to let the spiritual, unbidden and unconscious, grow up through the common –
this is my symphony.”


–William Henry Channing (1810-1884)

środa, 29 grudnia 2010
Moje postanowienia noworoczne.

Oto moje minimalistyczne postanowienia noworoczne. Za rok zobaczę co wyszło z moich planów :)

  • założyć zeszyt wydatków i dobrze go przeanalizować

  • sporządzić budżet domowy i trzymać się go!

  • odpowiednio planować większe wydatki

  • zlikwidować długi (zostaje tylko kredyt mieszkaniowy)

  • przygotowywać wcześniej tygodniowe menu i na tej podstawie sporządzać listę zakupów – i trzymać się tego!

  • używać naturalnych środków czyszczących zamiast supermarketowej chemii

  • nie brać żadnych reklamówek ze sklepów

  • zrobić porządek w szafie, garderobie, schowku na strychu, kuchni, gabinecie,komodzie w sypialni, kotłowni, schowku pod schodami

  • zrobić porządek przed wejściem do domu

  • regularnie przeglądać i stopniowo pozbywać się rzeczy niepotrzebnych już dzieciom

  • niepotrzebne rzeczy sprzedawać na aukcjach internetowych, oddawać znajomym lub organizacjom charytatywnym

  • założyć kompostownik w ogródku

  • zasadzić własną miętę i bazylię

  • dać do naprawy maszynę do szycia i nauczyć się szyć np. przerabiać swoje ciuchy na ciuszki dla dzieci

  • nie oglądać TV podczas posiłków, oglądać tylko wybrane wcześniej programy w TV

  • utrzymywać regularny kontakt z moją rodzinką

czwartek, 23 grudnia 2010
Minimalistyczne prezenty świąteczne

Boże Narodzenie to czas obdarowywania prezentami. Czas łowów w hipermarketach, galeriach handlowych, sklepach, targach. Dla niektórych też czas intensywnego używania kart kredytowych lub brania drogich kredytów, w myśl zasady "zastaw się a postaw się ". Wszystko to ku uciesze wielkich koncernów dbających o bezustanne kreowanie nowych potrzeb w nas - konsumentach, tak byśmy działali zgodnie z zasadą "work-buy-consume-die".

Zastanówmy się czy naprawdę chcemy poświęcać nasz czas i pieniądze na stadne gonienie po centrach handlowych, zastanawianie się: "Kurczę, a co dla ciotki Helki? Pojęcia nie mam, a jakiś prezent trzeba dać...", a potem wydawanie pieniędzy na zupełnie ciotce niepotrzebny i nie w jej guście szalik / wazonik / sweterek / obrusik (niepotrzebne skreślić)?

Ja doszłam do wniosku, że tak nie chcę! Co więc zrobić? Święta bez prezentów? To przecież niemożliwe!

Tak sobie myślę, że można zrobić w ten sposób:

  • dla dalszej rodziny lub kogoś, komu nie wiemy co kupić można przygotować zestawy upominkowe tzw. homemade food; własnoręcznie przyrządzone wcześniej konfitury, pierniczki, ciasteczka, nalewka. Co kto umie i lubi. Ładnie zapakować i gotowe. Niedrogo, włożyliśmy w przygotowanie własny wysiłek, a prezent raczej nie wyląduje na dnie szafy bądź na allegro zaraz po świętach, raczej zostanie z radością prędzej czy później skonsumowany.
  • można zapytać osoby, z którą jest się blisko, o jakim prezencie marzy naprawdę. Jeśli to jest  dla tej osoby ważne, a jest kosztowne lepiej, by kilka osób z rodziny złożyło się na prezent, niż od każdego miałaby ta osoba dostać "uroczy", choć zupełnie niepotrzebny drobiazg.
  • jeśli wiemy, że ktoś ma jakieś hobby, np. wędkowanie, kino, teatr, sport, fotografowanie, ale my nie bardzo się na tym znamy kupmy karnet do teatru czy kina, lub bon do sklepu ze specjalistycznym sprzętem. Wydaje mi się, że to lepiej wydane pieniądze niż "kolejny zestaw popularnych kosmetyków, bo nie wiadomo co kupić".
  • Jeśli chodzi o dzieci to sprawa nie jest łatwa. One oczekują wyjątkowych prezentów pod choinką. Myślę, że tu przygotowania powinno się zacząć dużo wcześniej. Wsłuchujmy się w dziecko przez cały rok, jeśli naprawdę marzy o czymś wyjątkowym, nie kupujmy mu tego od razu, "bo przecież ono chce a mnie stać", tylko powiedzmy, że będzie to gwiazdkowy wyczekiwany prezent. Jeśli to była tylko zachcianka, dziecko po kilku dniach zapomni, musimy więc wsłuchiwać się dalej. Jeśli pamięta i czeka na wymarzony prezent, radość pod choinką będzie ogromna, a prezent wart swej ceny.
  • Prezenty niematerialne, tzn. nie kolejne przedmioty. Żyjemy w czasach, kiedy tak naprawdę większość z nas posiada przedmioty niezbędne do życia, często więc kupujemy tylko dlatego, by mieć coś lepszego, nowszego, ładniejszego od poprzedniej rzeczy; torebka podobna do posiadanej ale nowsza, telewizor bo ma więcej cali, buty bo na takim obcasie jeszcze nie mam, choć mam 7 par innych. Zapominamy, że za nasze ciężko zarobione pieniądze możemy mieć inne przyjemności. Możemy np. w ramach świątecznego prezentu dla siebie i najbliższych wybrać się na nawet jednodniową wycieczkę do jakiegoś interesującego miejsca w okolicy, gdzie jeszcze nie byliśmy (wbrew pozorom takich miejsc jest mnóstwo), iść w ramach prezentu do świetnej restauracji, na którą nie codziennie nas stać, a uwielbiamy tamtejsze jedzenie, zapisać się razem z partnerem/partnerką na jakiś kurs, np. tańca, fotografii, jazdy konnej- co kto lubi, kupić wspólny karnet na basen, do sauny, czy na filmowe wtorki, tak by móc raz na tydzień wspólnie odpocząć. Takich możliwości jest wiele, a moim zdaniem minimalizm nie polega na zupełnym niewydawaniu pieniędzy i ascezie, tylko na przemyślanym wydawaniu ich na sprawy, które są naprawdę dla nas ważne i które sprawiają nam prawdziwą satysfakcję.
Minimalizm a Boże Narodzenie

Święta Bożego Narodzenia, według mnie najpiękniejsze w roku, ale i najbardziej skomercjalizowane, to duże wyzwanie dla początkującego minimalisty.

W tym roku niestety nie było mi dane uczestniczyć w przygotowaniach do świąt, nie spędzę też ich w domu. Bliskich zobaczę tylko przez parę godzin. Szkoda. Ale zastanawiam się jak w przyszłym roku mogłabym zorganizować Boże Narodzenie zgodnie z nową przyjętą przeze mnie filozofią.

Jestem tradycjonalistką. Nie potrafię wyobrazić sobie świąt bez choinki, prezentów, dekoracji świątecznych. Nie przepadam za gotowaniem, ale za to uwielbiam barszcz z uszkami i pierogi z kapustą mojej mamy. Po przeczytaniu wypowiedzi na temat minimalistycznego spędzania świąt na kilku blogach postanowiłam, że w przyszłym roku wprowadzę w życie kilka pomysłów. Zależy mi przede wszystkim na wprowadzeniu do naszej rodzinki kilku zwyczajów, które mam nadzieję w przyszłości staną się rodzinną tradycją. Oto co przychodzi mi do głowy:

  • pieczenie ciasta z okazji pierwszego śniegu (może się okazać, że będzie to już w październiku). Trzeba wybrać przepis na łatwe i szybkie ciasto, i najlepiej robić je tylko raz w roku na tę właśnie okazję, lub tylko wtedy gdy jest śnieg. Przez to będzie wyjątkowe.
  • zrobienie kalendarza adwentowego dla dzieci, najlepiej takiego ślicznego własnoręcznie uszytego i ozdobionego.Choć nie wiem czy niedługo, przy dwójce już dzieci, będę miała czas coś takiego wykonać. Jeśli nie, to może zamówię taki kalendarz u dziewczyn, które nieraz podobne cuda pokazują na swoich blogach. Zależy mi na tym, by taki kalendarz mógł być wykorzystywany corocznie, ale najfajniejsze będzie to, że w okienkach nie będzie słodyczy, ale różne inne niematerialne niespodzianki, które mam nadzieję uszczęśliwią moje szkraby, np. wspólne lepienie bałwana, sklejanie łańcucha na choinkę, przygotowywanie pierniczków, zabawa w teatrzyk, zimowy spacer, itp.
  • pieczenie pierniczków i ciasteczek na święta razem z dziećmi. Myślę, że będą miały obrzymią frajdę. U mnie w domu nie było takiego zwyczaju, a szkoda.
  • wspólne robienie ozdób choinkowych; to było u mnie w domu i do dziś pamiętam tą frajdę gdy jako kilkuletni brzdąc razem z siostrą i tatą sklejałam łańcuch z kolorowego papieru. Dopóki dzieci będą małe choinka nie będzie ascetyczna, ale wielka do sufitu, kolorowa, pełna własnoręcznie robionych ozdób, być może dla osób postronnych lekko kiczowata, ale swojska. Zadbam natomiast o to, by było ekologicznie, by nie było pastiku, a ozdoby były biodegradowalne lub do użycia przez niejeden sezon. Będą więc szyszki pozbierane jesienią, orzechy włoskie, pierniczki, suszone plastry cytrusów, ozdoby z masy solnej, szydełkowe ozdoby, wycinanki i łańcuchy np. ze starych gazet lub zużytego papieru do drukarki. Oczywiście będą też bombki, ale nie żadne tam tandetne, plastikowe, ale prawdziwe piękne, szklane, takie, które nie opatrzą się po sezonie, ale po latach mogą stać się rodzinnymi skarbami. Mam kilka takich bombek po babci. Są zupełnie wyjątkowe. Jak dzieci wyrosną z ozdabiania choinki własnoręcznymi wyrobami, będziemy mieć te bomki i choinka będzie wyglądać tradycyjnie i dostojnie. Zakup takich bombek nie będzie uleganiem przedświątecznej komercji, musi być dobrze przemyślany a ozdoby muszą być świetnej jakości bo mają służyć lata. Po świętach wszystko ma się zmieścić w dużym pudle podpisanym "ozdoby choinkowe" i w wysprzatanym minimalistycznym schowku na strychu ma czekać na następne święta.
  • brak innych tandetnych ozdób świątecznych w moim domu. W salonie ma być okazała choinka, na stole stroik z prawdziwych gałązek i nic więcej. Żadnych małych plastikowych choineczek w każdym pokoju, żadnych supermarketowych aniołków i mikołajów na półkach, żadnych nalepek na oknach. Nic! Tu obowiązuje minimalizm.
  • na świątecznym stole bielusieńki obrus, pod nim sianko, a na nim bordowe eleganckie serwetki (z materiału, nie papierowe!) i odświętna tradycyjna zastawa. Aranżacje świątecznych stołów wyglądają pięknie w gazetach, ale nie wiem czy praktyczne jest jedzenie wśród ozdób z szyszek, porozrzucanych koralików czy gałązek ostrokrzewu lub jemioły. Jeśli chodzi o wystrój stołu jestem minimalistką. Uważam, że im prościej, tym bardziej elegancko.

Moje przemyślenia na temat minimalistycznych prezentów i spędzania świąt zamieszczę w kolejnym wpisie.

Moja nowa szafa - capsue wardrobe.

Bardzo spodobała mi się idea capsule wardrobe, czyli bazy ubraniowej, za pomocą której można tworzyć różne zestawy na różne okazje. Nie ma jednego przepisu na capsule wardrobe, każdy musi sobie ją dopasować do siebie, do swojej sylwetki, swojego stylu życia, wieku, pracy itp.
Podaję tutaj moją wersję capsule wardrobe. Jeśli chodzi o mnie to mam 32 lata, sylwetka szczupła, pracuję jako lektor w szkole językowej i tłumacz w domu. Jestem mamą dwulatka, preferuję styl casual oraz smart casual i nie lubię chodzić na obcasach.
Oto co znalazło lub znajdzie się w mojej szafie (jeszcze wszystkiego nie skompletowałam):

Kolory bazowe: granat, czerwień, czerń

  • dżinsy rurki ciemne
  • dżinsy z prostymi nogawkami granatowe
  • eleganckie spodnie materiałowe czarne
  • wąska dżinsowa spódnica
  • czarna spódnica ołówkowa
  • biała bluzka długi rękaw
  • biała bluzka krótki rękaw
  • dopasowane topy długi rękaw: czarny, szary, czerwony
  • dopasowany żakiet
  • tunika czerwona
  • ciepły sweter wełniany
  • elegancka bluzka długi rękaw
  • elegancka bluzka krótki rękaw
  • sukienka princeska
  • mała czarna
  • czerwona sukienka koktajlowa
  • czerwony cardigan
  • czarny cardigan
  • kilka dopasowanych T-shirtów bawełnianych
  • 2 pary szortów w stylu safari
  • 2 letnie sukienki
  • 1 letnia spódnica
  • dres: spodnie+ bluza
  • strój kąpielowy sportowy
  • tankini
  • płaszcz - trencz
  • czarna skórzana kurtka
  • elegancka kurtka zimowa
  • kożuch na zimę
  • kurtka puchowa sportowa

Obuwie:

  • balerinki czarne
  • buty na obcasie do sukienki na wyjścia
  • czarne botki
  • czarne kozaki przed kolano
  • tenisówki all stars
  • klapki japonki skórzane
  • klapki na basen

Może nie jest to 25 rzeczy, jak proponuje Gok Wan, ale bądźmy  szczerzy, nasz klimat jest bardziej zróżnicowany niż w UK.
Dla mnie ta baza wygląda obiecująco, można naprawdę dobrze się ubrać, szczególnie, że większość z tych rzeczy jest uniwersalna, tzn. nie wychodzi z mody po jednym sezonie. Poza tym można bawić się też dodatkami, choć i tych nie należy nadużywać. Teraz wolę kupić mniej, za to świadomie, i być lepiej ubrana.

 
1 , 2